"- Jesteś już u Basi? Jak to nie? Buty pastujesz? Tak późno? Jak to dopiero pojedziesz? No przecież mogłeś się spakować wcześniej! No trzeba było się wcześniej pakować! No ja wiem, że nie masz czasu, dlatego mówię, że mogłeś się wcześniej spakować! No nie krzycz na mnie!"
Panna trajkotała przez telefon tak głośno, że nie udało mi sie wyłączyć i skupić nad "Kill Grillem" (swoją drogą genialna książka, ale o tym później, zostało mi jeszcze z 50 stron). Przyznam szczerze, miałam chęć jej powiedzieć, że dokładnie wiem, dlaczego on na nią krzyczy. Ale w kolejnej sekundzie uświadomiłam sobie, że by nie zrozumiała. Co najwyżej zezwałaby mnie od najlepszych i rozorała gębę pazurami. A że jestem dość przywiązana do swojej facjaty to poprzestałam na wywróceniu oczami. Do dziewczęcia ewidentnie nie docierają proste i jasne komunikaty. Co gorsza zauważyłam, że to dość powszechne.
Dlaczego, o DLACZEGO człowiecze nie rozumiesz, że kiedy mówię ci "daj mi proszę spokój, jestem zła, zajęta, wkurwia mnie klient i wywaliło mi w kosmos połowę roboty z ostatnich ośmiu godzin" to oznacza, że jestem zła zajęta, wkurwia mnie i tak dalej. To NIE OZNACZA, że tak się słodko złoszczę i tupię nóżką kokieteryjnie. Przecież to prosty komunikat.
I tu proszę państwa przechodzę do sedna sprawy. W toku swych znajomości z różnego rodzaju samcami też przerabiałam nierozumienie prostych komunikatów. Co więcej, samce te nie potrafiły ich wyrażać, ja nie potrafiłam ich wyrażać – genralnie kiszka, awantura goniła awanturę, a były to kłótnie z wrzaskami, prawie że trzaskaniem talerzy i takie tam – O NIC.
Ja mam to ogromne szczęście, że do mnie dotarło. "Mam wkurwa". na taki komunikat reaguję zawsze w taki sam sposób. Nie truję dupy, nie odzywam się, nie męczę, nie ciągnę za język. Jeśli będzie chciał rozmawiać, to do cholery powie "Mam wkurwa, porozmawiaj ze mną". A nie powiedział. Zatem nie chce rozmawiać. jak będzie chciał, to się odezwie. Jak ochłonie, uspokoi się to sam się odezwie. Proste? Jak konstrukcja cepa. To czemu do jasnej Anieli, Zofii i Gertrudy nie dociera to do ludzi? Piszę "ludzi" ale w większości to kobiety są. Nie ma co ukrywać, faceci rozumieją proste komunikaty.
A kobiety strzelają focha, jak facet który zakomunikował im jasno, że nie ma czasu, jest zły i zajęty nie chce przez kwadrans wysłuchiwać, że przecież powinien był wcześniej cośtam i dlaczego w ogóle on robi to teraz skoro wczesniej miał czas, ale przecież nieee on woli siedziec przy komputerze, a teraz już byś wszystko miał załatwione.
Szlag trafia i cytrynowy piorun.
Słuchanie ze zrozumieniem nie boli. Spróbujcie.