Nie mogę się oprzeć i czasem zerkam w statystyki bloga. Raz, że mi rośnie. Oj rośnie mi oglądalność. Czy to oznacza, że będę musiała zacząć mądrze pisać, a nie tylko o facetach, kieckach, butach i rozmiarze mojego zadu? Nie mówcie mi, że tak.
O czym innym chciałam jednak. Moje nieustające źródło radości, czyli słowa kluczowe.
Otóż proszę państwa jakie to cuda lud wpisuje w Gugla, żeby mnie znaleźć? Oto lista:
1. blondynka daje dupy, cytaty (Ale, że cytaty, które wypowiada jak daje?)
2. cholera do końca życia mamy na to czas (No mamy mamy, ale nie wiem czy na to)
3. blondynki boso (Taki fetysz?)
4. sukienka dla rudej (Poproszę. Zieloną.)
5. nadzy faceci tańczą (Poproszę. Brunetów.)
6. ruda gotuje (Ameryki nie odkrył)
7. przepocone pończochy (Odmawiam komentarza!)
8. dlaczego jestes rudy skoro moja mama to blondynka a tata czarny (I ja mam wziąć na siebie odpowiedzialność za uświadomienie tego chłopaczka? Krzyżówki z genetyki pamiętam jeszcze, ale jaki kolor włosów ma listonosz?)
9. kontakt z ex żoną blog (Nie jestem ex żoną na pewno. Chyba, że o czymś nie wiem)
10. a ja biegnę boso po łące (To miło, ja też będę.)
Jestem w szoku.