W sobotę, a konkretnie w nocy z soboty na niedzielę stało się. przyszła chwila, o której marzyłam całe życie.

Zrozumiałam mężczyzn.

Zrozumiałam ich w stu procentach.

Jadąc po ulicy 150 na godzinę i zostawiąjac w chmurze spalin gówniarza, który śmiał mnie z rykiem wyprzedzić pięćset metrów wcześniej.

Już wiem, czemu oni tak kochają sportowe samochody.

Moje uczucia w tamtej chwili – bezcenne.