Tak się zastanawiam, czy ja jestem zwichrowana, czy może jednak nie do końca. Bo wychodzi na to, że nawet seks uprawiam nie z tych powodów co kobiety. Przynajmniej tak mi wczoraj internet powiedział jednym artykułem. Zadaję się na co dzień głównie z facetami i bardzo mi z tym dobrze. I teraz nie wiem, czy mi z tym dobrze bo tak, czy mi z tym dobrze bo się przyzwyczaiłam przez lata pracy głównie z facetami. Załapałam to poczucie humoru, czy po prostu mnie wytresowali? Zwracam uwagę na ładne laski na ulicy bo mnie nauczyli, czy po prostu zżera mnie po babsku zazdrość? Czekajcie chwilę, bo mam kryzys tożsamości.
Dobra. Kiecki noszę. Uwielbiam. Szpilki też. Uwielbiam. Z drugiej strony równie często wciągam na zad sprane dżinsy, wywlekam z szafy górskie buciory i tak popylam po mieście. Wśród LUDZI! Bez makijażu. A w górach zaplatam kudły w warkocze i zasuwam równo, ale jak mi się nóżka zaplącze to w płacz i do chłopaków z wrzaskiem, że w końcu jestem dziewczyną i mają się mną opiekować do cholery. Czekajcie, znów mam kryzys tożsamości.
I do tego jeszcze podjęłam razem z nimi wyzwanie sześciopaka. W sensie wyhodowania sześciopaka na brzuchu, a nie wyżłopania duszkiem. Ja. I trzech chłopa. I jestem pewna, że dam radę, ale jak mi się paznokietek zadrze przy machaniu hantlami to w płacz. I teraz nie wiem… Ale o czym to ja. A o wyzwaniu sześciopaka chciałam. Podjęliśmy, ja ćwiczę, Sprawca ćwiczy, Kris chyba zacznie, a Arek zapomniał. Szanse są na tę chwilę wyrównane. Arek robi wszystko, żeby mi się nie udało. Niestety dobrze gotuje, niestety ja o tym wiem i on niestety wie, że ja lubię jeść. Moja słaba silna wola kwiczy. A wczorajsze hamburgery pewnie mi się jeszcze będą śnić po nocach. Oraz zupa z soczewicy oraz sushi, oraz zapiekanka Jamiego oraz… Wróć, głodna się robię. I jak tu żyć? Taki Sprawca ma silną wolę. Silną silną wolę i w dodatku lubi niezależne, smaodzielne kobiety, więc błagania o zabranie mi jedzenia sprzed nosa spełzają na niczym. Chyba muszę zacząć trenować tę silną wolę… O czym to ja. A kryzys tożsamości mam, to może pójdę kawy zrobić…
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback